Toskania

Ciężko było nam opuścić piękną Ligurię, ale czekała nas podróż przez równie urocze tereny – Toskanię. Nie planowaliśmy jechać daleko na południe. Mieliśmy zamiar zatrzymać się gdzieś w okolicach Florencji, ale wyszło tak, że dojechaliśmy aż do Sieny, której niestety nie udało nam się zwiedzić (nic straconego, jeszcze kiedyś tam wrócimy!). Krajobraz w okolicach Volterry przypominał już Toskanię, którą znaliśmy ze zdjęć i filmów. Zrobiliśmy tam też zakupy w gospodarstwie agroturystycznym. Przywieźliśmy stamtąd makaron, prawdziwe włoskie prosciutto i regionalne pecorino.
1

Czytaj dalej

wybrzeże Ligurii

Nasz nocleg na wybrzeżu Ligurii znajdował się niecałe 20 km od morza, w L’ago. Jak się okazało była to malutka miejscowość na szczycie wzgórza. Mieliśmy do dyspozycji cały dom w cichej i spokojnej okolicy, a z tarasu przepiękny widok na góry.

1

Czytaj dalej

jezioro Maggiore i jezioro Como

Droga do Levo była równie ciekawa jak ta w okolicach Jeziora Garda. Przy okazji zaliczyliśmy przejazd ulicą tak wąską, że poza samochodem mieściły nam się po trzy palce z każdej strony. Albo mniej, ale woleliśmy o tym nie myśleć, tylko staraliśmy się stamtąd wydostać. Cofnąć niestety nie mieliśmy jak ;). Po przyjeździe do Levo i odnalezieniu naszego noclegu, okazało się, że mamy naprawdę piękny widok z balkonu na jezioro Maggiore.
1

Czytaj dalej

Werona

Po opuszczeniu jeziora Garda pojechaliśmy do Werony. Był to zdecydowanie jeden z najcieplejszych dni wyjazdu. Termometry w Weronie pokazywały 40 stopni w cieniu! Nie muszę chyba dodawać jak gorąco było na słońcu? Tak więc napięty plan dnia i warunki atmosferyczne sprawiły, że zwiedzanie Werony odbyło się w stylu „na japońskich turystów”. Ekspresowo dobiegliśmy z parkingu, zwiedziliśmy stare miasto, zahaczając o balkon Julii i wróciliśmy do samochodu, cały czas robiąc zdjęcia, żeby wiedzieć gdzie byliśmy ;) Wszystko to w godzinę.
1

Czytaj dalej

jezioro Garda

Wakacje początkowo planowaliśmy spędzić w zupełnie innym miejscu, skorzystać z pobytu we Wrocławiu na początku lipca i polecieć stamtąd gdzieś na kilka dni (z lubelskiego lotniska nie mamy jeszcze aż takiego wyboru kierunków), ale porównując taką podróż z zaletami i wadami samochodowej wyprawy, zdecydowaliśmy się na planowaną od kilku lat podróż do Włoch. Bo jak nie teraz to kiedy? :)

Nasz pierwszy włoski nocleg musiał być w miarę blisko granicy (jechaliśmy tego dnia aż z Budapesztu), ale też w miarę niedaleko Werony i jeziora Garda (na które planowaliśmy tylko spojrzeć, ale cóż… temperatura zadecydowała za nas).
Po przejrzeniu ofert na airbnb wybraliśmy wstępnie trzy noclegi, ale to właśnie właściciele tego odezwali się najszybciej. I jeszcze zaproponowali nam śniadanie z lokalnymi produktami w bardzo przyjemnej cenie. Przyjechaliśmy oczywiście z opóźnieniem, bo nad Balatonem też było gorąco i musieliśmy zażyć kąpieli, a obiad w Słowenii potrwał dłużej niż planowaliśmy. Wiedzieliśmy, że jesteśmy gdzieś w górach, nocna jazda po krętych drogach działała na wyobraźnię, ale dopiero rano zobaczyliśmy jak tam było PIĘKNIE!

Taki mieliśmy widok z okna:
1

Czytaj dalej