migawki tygodniowe #3

Co prawda kończy się już kolejny tydzień, ale nie było jeszcze migawek z poprzedniego, więc muszę się poprawić. Tym razem będzie wyjątkowo bez kota, bo wyjątkowo dużo wychodziłam z domu przez ostatnie dwa tygodnie.

week in photos 3

>> każda kawa smakuje mi równie dobrze… nieważne czy pierwsza, czy druga… albo trzecia ;)
>> tradycyjnie nie mogę rozstać się ze światełkami. chyba zostaną tam do kolejnych świąt.
>> w końcu wybraliśmy się do kina na trzecią część Hobbita. cieszę się, że film był zdecydowanie dłuższy niż książka. lubię ten tolkienowski świat i nie miałabym nic przeciwko kolejnej części. chyba trzeba by znowu obejrzeć wszystkie części Władcy Pierścieni (niedawno uświadomiłam sobie, że od premiery pierwszej części minęło już prawie 15 lat!)
>> mąż zabrał mnie na obiad do jednej z nowszych restauracji na starówce: Stół i Wół. byłam zachwycona: wystrojem, lemoniadą, burgerem i tym jak został podany!

twórz własną magię!

W ramach nadrabiania zaległości w publikacji prac, chciałabym dzisiaj pokazać scrapa, którego stworzyłam do jesiennego wydania Chasing Dreams, z jednym ze zdjęć które Magda zrobiła mi podczas ubiegłorocznego majowego pobytu w Krakowie i okolicach. Mam wrażenie, że zdjęcia z aparatem stanowią największą część wszystkich fotek, na których komuś uda sie mnie uwiecznić. Bo zdecydowanie wole być po tej drugiej stronie obiektywu.

make your own magic

make your own magic

make your own magic

make your own magic

migawki tygodniowe #2

Nadszedł czas na kolejne podsumowanie tygodnia. To najlepsza motywacja do robienia większej ilość zdjęć. Bardzo się staram fotografować nie tylko kota, ale wiadomo jak wychodzi ;) Jej nigdy nie trzeba namawiać na pozowanie.

week 2

>> jak widać, nawet trochę śniegu mieliśmy w tamtym tygodniu
>> zbliża się pora kolacji, trzeba pilnować misek, najlepiej już godzinę wcześniej
>> raz, dwa, trzy… próba faworków :)
>> Szyszka chyba podejrzewała, że coś knujemy i całą niedzielę nas obserwowała. miała rację. rozebraliśmy choinkę.

migawki tygodniowe #1

Jednym z moich noworocznych planów był powrót to tygodniowych migawek na blogu. Muszę przyznać, że bardzo je lubiłam. Pierwszy tydzień należał raczej do mało aktywnych, głownie za sprawą pierwszej choroby w tym roku. Mam nadzieję, że limit na ten kwartał mam już wyrobiony i nie będę musiała już chorować.

week 1

>> Nowy Rok witaliśmy zimnymi ogniami w przesympatycznym towarzystwie :) mało brakowalo, a ognie poczekałyby do przyszłego sylwestra, bo jak się okazuje nie w każdym polskim domu są zapałki, ja znalazłam tylko jedno opakowanie, z wieczoru panieńskiego (ślub brałam trzy lata temu…)
>> nocne kobiet rozmowy i testowanie nowych drinków
>> młodsza siostra mojego męża przyleciała na święta, prosto z chorwackiego erasmusa, cieszę się że udało nam się spędzić ze sobą trochę czasu w tej przerwie świątecznej, jeszcze półtora miesiąca i wraca do domu! :)
>> zawsze tuż po nowym roku wpadam w szał porządkowania i organizowania przestrzeni, kalendarz już zrobiłam, więc tym razem padło na podpisanie przypraw. mąż jest mi bardzo wdzięczny.

8 przypadkowych faktów o mnie

Kasia rzuciła mi wyzwanie: osiem faktów o mnie i zmotywowała mnie do czegoś, co planowałam napisać już od dłuższego czasu, ale nie mogłam się zebrać. Pewnie część z tych faktów jest znana osobom, które dobrze mnie znają, ale mam nadzieję, że kogoś uda mi się zaskoczyć. Chociaż jednym z punktów.

1. Mam obsesję na punkcie kropek. Tak. I nie wstydzę się o tym głośno mówić. Ale tylko takich niedużych. Duże grochy mnie nie ruszają w ogole. Szczególnie uwielbiam kropkową kolekcję z Nanu-Nana. Mam już w swojej kolekcji kubki w kropki, filiżanki w kropki, miseczki w kropki i sztućce… tak.. zgadliście! W kropki! A ostatnio dostałam kolejne kropkowe cudo, tym razem z Jarmarku Bożonarodzeniowego w Budapeszcie.

2. Uwielbiam gotować! Wyszukiwanie i testowanie nowych przepisów jest jednym z moich ulubionych zajęć.

3. Zbieram stare aparaty, mam już ponad 10 sztuk, w tym Kodaka z 1936 roku. Znam już całkiem dobrze ceny na targach staroci, zarówno polskich jak i ukraińskich (Lubitela 166b przywiozłam sobie ze Lwowa ;) )

4. Lubię tanio podróżować. Wyszukiwać jak najtańsze połączenia i noclegi, najlepiej w najciekawszych miejscach i na tyle blisko zabytków, żeby nie trzeba było korzystać z komunikacji miejskiej. Czy kawalerka na czternastym piętrze w centrum Berlina, w cenie dwuosobowego pokoju w lepszym hostelu nie brzmi pięknie?.

5. Jazda pociągami sprawia mi przyjemność. Nawet jak trwa ponad 12 godzin jak nieco wydłużony powrót z Sylwestra w Pradze, albo jedyne miejsce to tzw. klasa biznes, czyli na walizce przy toalecie w towarzystwie poznańskich kibiców.

6. Nie jestem miłośnikiem słodyczy. Wyjątkiem są śliwki w czekoladzie. Potrafię zjeść każdą ilość, więc pojęcie za dużo śliwek w moim przypadku chyba nie istnieje.

7. Pierwszą książka, którą samodzielnie przeczytałam miała 176 stron. To Trzech Grubasów Jurija Oleszy. Nie chodziłam jeszcze wtedy do zerówki, więc kiedy jako sześcioletnie dziecko pochwaliłam się tym na jakimś dniu książki, to pani powiedziała, że oszukuję i nikt mi nie uwierzy. Przez wiele lat twierdziłam więc, że zaczynałam od Jasia i Małgosi.

8. Moim marzeniem jest podróż do Nowego Jorku. Tak wiem. Jest brudny, zatłoczony i przereklamowany. Ale to nie zmienia faktu, że bardzo chcę tam kiedyś polecieć i mam nadzieję, że mi się uda. Wiem, że mi się uda :)

Chętnie poczytałabym odpowiedzi Chanderelli albo Offcy. Dziewczyny, co wy na to?