instagramowe migawki lipcowe

Zaczął się już mój ulubiony miesiąc, czyli sierpień, więc czas podsumować lipiec, który w tym roku był naprawdę udany.

lipiec

>> lipiec rozpoczęłam wygniatając trawę w ogrodzie pod Wieliczką i planując kolejny wspólny wyjazd, tym razem z nieletnimi (przywiozłam ze sobą naszą nieletnią czyli najmłodszą siostrę mojego męża)
>> przez następne kilka dni szukaliśmy krasnali we Wrocławiu, najwięcej radości z tego mieli oczywiście nasi mężowie ;)
>> zasadą jest, że jak nie wezmę ze sobą aparatu to na pewno zobaczę coś, co zasługuje na krótką sesję, dobrze że przynajmniej telefon mam prawie zawsze przy sobie, bo te kwiaty w Wieliczce były takie piękne
>> lipcowe spotkania moich ulubionych lubelskich gospodyń miejskich (w tym jednej, która na co dzień daleko) na moim balkonie, stają się tradycją, w tym roku nie przegoniła nas burza!
>> lubelskie łąki też wygniatałyśmy, obserwując co chwilę czy pan z budowy się na nas patrzy… a on nie zerknął ani razu! taki był zaaferowany rozmową przez telefon, że nie zauważył , że tuż przed nim rozgrywała się walka ze słońcem rażącym w oczy i trawą drapiącą w plecy ;) miałam też wizję biegających po nas kleszczy, ale dzielnie pozowałam
>> jedną z zalet pracy w domu jest przerwa na kawę w ulubionym kubeczku, na własnym balkonie i w towarzystwie kota