Bałkany 2016 || Skopje

Do Macedonii dotarliśmy wieczorem. Zaplanowaliśmy sobie nocleg w stolicy tego niewielkiego państwa, czyli Skopje. Nigdy wcześniej nie przypuszczaliśmy, że kiedykolwiek tam pojedziemy, ale planując naszą bałkańską wyprawę uznaliśmy, że szkoda je ominąć skoro będziemy tak blisko.
Macedonia to dość młode państwo, które powstało dopiero w 1992, kiedy kraj odzyskał niepodległość. Formalnie kraj nazywa się Była Jugosłowiańska Republika Macedonii. Czemu tak? To efekt ciągnącego się od ponad 20 lat sporu z Grecją, która uważa, że Macedonia to nazwa jej północnej prowincji, a jej sąsiad nie ma do niej żadnych praw.
1

Mieliśmy plan na nocny spacer po mieście, ale najpierw musieliśmy coś zjeść. Nasz gospodarz polecił nam restaurację serwującą lokalne jedzenie, czyli Skopski Merak. Z menu wybraliśmy przede wszystkim mięsne dania, ale zdecydowaliśmy się też na zapiekanego bakłażana nadziewanego tutejszym serem i ten smak pamiętam chyba najlepiej. Był pyszny!

2

Atrakcją restauracji jest też muzyka na żywo, trzeba przyznać że panowie grali ładnie, ludzie się wczuwali i klaskali, tylko my, zmęczone sztywniaki po kilkugodzinnej podróży chcieliśmy sobie w spokoju zjeść i porozmawiać ;)

3

4

5

Po kolacji wybraliśmy się do centrum Skopje, na nabrzeże rzeki Wardar. I żeby zrozumieć dlaczego to miasto tak wygląda, trzeba przenieść się trochę w przeszłość do trzęsienie ziemi w 1963 roku, które zniszczyło dawną zabudowę Skopje. Odbudowa, ukończona w 1980 r. dała mu nowy wygląd i charakter. Natomiast w 2010 r. rozpoczęto projekt Skopje 2014, który w ciągu kilku lat miał zmienić Skopje w nowoczesne miasto, przyciągające turystów.

6

W ramach projektu wybudowano dwadzieścia monumentalnych budynków, mieszczących administrację państwową oraz muzea i instytucje kulturalne. Drugim elementem było wypełnienie terenu pomiędzy tymi budynkami czterdziestoma pomnikami postaci związanymi z Macedonią. Skupiono się na nabrzeżu rzeki, więc ilość pomników stojących w tym miejscu naprawdę rzuca się w oczy. Są wszędzie. Pomnik pływaczek, pucybuta i byka, pomnik matek, pomniki różnych wielkich tego państwa, fontanny…

7

8

Kamienny, stylizowany na antyczny most. Pomnik, latarnia, pomnik i dla odmiany… latarnia. Kilka metrów dalej powtórka ;)

9

Wyobraźcie sobie taką ilość pomników i dodajcie otaczające nas gigantyczne budynki przypominające dekorację do hollywoodzkiej produkcji, oczywiście wszystkie w antycznym stylu. Wszystko po to, by pokazać się jako wielki kraj, zachęcić turystów i… dać prztyczka Grekom.

10

11

Spór pomiędzy Macedonią a Grecją, toczy się nie tylko o nazwę państwa ale też Aleksandra Wielkiego. Grecja uważa, że przywłaszczanie sobie młodego wojownika jest po prostu bezprawne. Dobrym przykładem jest 25-metrowy pomnik Aleksandra Wielkiego, który stanął na środku placu Macedonii. Oczywiście, Grecy się bardzo wkurzyli, ale w oficjalnych dokumentach pomnik nazwany jest Wojownikiem na Koniu. Dzięki temu oficjalnie twierdzi się, że wszelkie skojarzenia z Aleksandrem to oczywiście dzieło Greków, który przecież są nastawieni antymacedońsko.
Pomnik jest rzeczywiście ogromny: ustawiona na 10-metrowym cokole otoczonym fontanną postać Aleksa…tzn. Wojownika ma 15 metrów wysokości. Dodatkowo strzegą go monumenty żołnierzy i lwów. Wszystko zostało wykute w brązie, co potęguje majestat tego arcydzieła. Pomnik kosztował ponad 10 mln euro, choć początkowo zakładano, że będzie o ponad 3 mln euro tańszy. No, ale jak zauważyliśmy Macedończycy lubią, żeby było na bogato :)

12

Mimo tych wszystkich kontrowersji związanych z Aleksandrem, niezliczonej ilości pomników i ogromnych budynków, to odnowione centrum jest jedną z największych atrakcji Skopje i symbolem patriotycznej dumy Macedończyków.

13

Rano Skopje pokazało nam się z nieco innej strony. Z balkonu mieliśmy widok na górę Vodno z monumentalnym krzyżem milenijnym, konstrukcyjnie przypominającym wieżę Eiffla. Mierzący 66 metrów krzyż w chwili powstania, czyli ok. 10 lat temu był największą tego typu budowlą na świecie i został zbudowany przy wsparciu macedońskiej cerkwi z okazji 2000 lat chrześcijaństwa na macedońskich ziemiach.

14

Nie mieliśmy czasu na wycieczkę tam, bo po śniadaniu planowaliśmy wybrać się na drugą stronę rzeki Wardar. Tomek wyruszył rano na poszukiwanie czegoś do zjedzenia i na własnej skórze przekonał się o tym, że ludzie na Bałkanach są pomocni. Pani w sklepie nie bardzo potrafiła dogadać się po angielsku, więc ktoś z kolejki szybko ruszył z pomocą :)

15

16

Podobno Skopje ma drugie, zupełnie inne oblicze, które znajduje się po drugiej stronie Wardaru, więc postanowiliśmy to sprawdzić. O ile część miasta, którą zobaczyliśmy w nocy to nowoczesne, nie ukrywajmy, nieco kiczowate budynki i pomniki w ilości delikatnie mówiąc… wywołującej ból głowy, o tyle po drugiej stronie weszliśmy w inny świat. Tu znajduje się Stara Čaršija, czyli Stary Bazar, który w czasach osmańskich był centrum miasta.

17

Miejsce bardzo orientalne, zupełnie inne niż nowe centrum Skopje. To świat niskiej zabudowy, meczetów, tureckich łaźni. Wąskie uliczki z małymi kamieniczkami są wypełnione straganami i kawiarenkami. Ta muzułmańska dzielnica nazywana jest często Małym Stambułem.

18

19

20

Można też kupić baklavę w małym sklepiku obwieszonym tureckimi flagami (narodowości pani właścicielki nie trudno było się domyślić ;) ).

21

Nie mogliśmy sobie odmówić też niesamowicie słodkiego lokum, czyli galaretki obsypanej cukrem pudrem.

22

Jedną z części Starego Bazaru jest Bit Pazar. To taki trochę nasz wschodni bazar, pod plastikowymi czy płóciennymi dachami. Nie mam niestety żadnych zdjęć, bo skupiłam się na chłonięciu tego miejsca… i na zakupach ;) Sprzedawcy byli bardzo przyjaźni, niektórzy nawet chwalili się znajomością kilku polskich słów, słysząc nasze rozmowy. Ich dobry humor był zaraźliwy, atmosfera zupełnie inna niż w nowoczesnych sklepach.
A ceny? Tęsknię teraz za kilogramem fig za niecałe 3 zł. W Lidlu mogę sobie kupić za to aż 3 sztuki ;)
Kupiliśmy też marynowane w różny sposób oliwki, niektóre tak słone, że nawet ja, miłośnik soli, miałam problem żeby je zjeść, herbatę, część wycieczki zakupiła sobie też regionalną oliwę. Wszyscy nas częstowali tym co chcieliśmy kupić. Pierwsze starcie z bałkańskim targiem było bardzo udane.

23

24

Atrakcją Skopje są jak widać też czerwone piętrowe autobusy ;)

25

Jeden zły skręt sprawił, że przez przypadek dojechaliśmy aż do Jeziora Ochrydzkiego, zwiedzając po drodze dużą część Macedonii.
26

27

Gdzieś w górach zatrzymaliśmy się na burki, Piotrek wysłany po jedzenie był chyba dużą atrakcją, bo natychmiast zebrała się wokół niego grupka mężczyzn, z którymi miał okazję porozmawiać czekając na swoje zamówienie. On mówił po polsku, oni po macedońsku i nikomu to nie przeszkadzało. Co więcej… wyglądało na to, że się dobrze dogadywali :)

28

29

  • Agnieszka Błaziak

    Czekam na kolejna część?