jarmark bożonarodzeniowy w Budapeszcie

Pozostając jeszcze w klimacie świątecznym chciałabym pokazać trochę zdjęć z naszego grudniowego wyjazdu do Budapesztu na Jarmark Bożonarodzeniowy. Od dawna marzył mi się taki wyjazd, więc nasza 10ta rocznica w przedświąteczny weekend i bardzo tanie bilety upolowane w promocji Lux Expressa, wydawały się być idealną okazją. Nie było śniegu, ale było bardzo świątecznie, więc doskonale wczuliśmy się w klimat. Przedreptaliśmy przez te 3 dni ponad 50 km i zrobiliśmy mnóstwo zdjęć. Z trudem wybrałam tylko kilkadziesiąt do pokazania na blogu.
1

2

Część jarmarku odbywała się na placu przed katedrą św. Stefana, a część na placu Vörösmarty i na okolicznych ulicach. Ceny miło nas zaskoczyły, dużo rzeczy było tańszych niż na naszych polskich jarmarkach.
3

4

5

6

7

8

9

Nasze ulubione stoisko z ozdobami z naturalnych elementów.
10

11

12

13

Kropki, kropki, kropki… tylko po co te napisy? ;)
14

Kurtoszkołacz, czyli po węgiersku kürtőskalács. Dotychczas znaliśmy je w wersji czeskiej, tam znane jest jako trdelnik. To ciasto drożdżowe, nawinięte pasami na specjalny wałek, obtoczone w posypce (przede wszystkim cukrowo-cynamonowej), opiekane nad ogniem. Udało nam się spróbować ich tuż przed wyjazdem, są pyszne.
15

Stoiska z tymi ozdobami było czuć z daleka.
15b

Zaraz po przyjeździe szukaliśmy informacji, co jeszcze możemy zobaczyć w Budapeszcie, najlepiej w bliskiej okolicy. Okazało się, że całkiem niedaleko na Hold Utca znajduje się mniejsza wersja hali targowej. A hale targowe to fajna sprawa, można tam nie tylko zrobić zakupy taniej niż w typowo turystycznych miejscach, ale też zjeść coś w malutkich restauracyjkach na piętrze.
16

17

18

Nasze ulubione lody z lodziarni Gelarto Rosa fagyizó és Cioccolarto. Potwierdzamy, że smakują równie dobrze w lutym, w gorącą lipcową noc, jak i tuż przed świętami. A jak wyglądają! :)
19

20

21

22

22b

Moje ulubiona specjalność węgierskiej kuchni: langosze. Ciasto drożdżowe, formowane w płaskie placki i smażone na głębokim tłuszczu, posmarowane masłem czosnkowym, polane śmietaną i posypane serem. Można spróbować też wersji z większą ilością dodatków, ale tą najprostszą chyba najbardziej lubię. Langosz z nutellą zdecydowanie mnie nie przekonuje ;)
23

I oczywiście charakterystyczne dla jarmarków grzane wino. Próbowaliśmy różnych wersji z różnych kociołków. Trafiliśmy też na pyszną herbatę z korzennymi przyprawami.
24

25

26

27

28

29

Herbata na placu św. Stefana była naszym jarmarkowym hitem. Na szczęście udało nam się podpatrzeć jakiej przyprawy używano i zakupiliśmy ją jeszcze przed wyjazdem. Atmosfery jarmarku nie odtworzymy, ale może chociaż smak herbaty się uda :)
30

31

32

Tomasz znalazł nam nocleg w idealnej lokalizacji, w kamienicy tuż obok parlamentu. Wychodziliśmy na zewnątrz, a tam nasz ulubiony budynek. Nie mogłam się tym nacieszyć. Poza tym drugiego dnia odkryłam, że pod kamienicą jest także stacja metra. Nie poczuliśmy tego pierwszej nocy, bo poprzednią spędziliśmy w podróży i padliśmy bardzo szybko. Więc kiedy głosy w kamienicy milkły, można było usłyszeć drżenie szklanek w kuchni :)
34

W sobotę wybraliśmy się do największej i najstarszej hali targowej w Budapeszcie. Na placu przed nią można było zakupić choinkę.
35

36

37

Obok hali targowej znajduje się piękny Most Wolności, najkrótszy z mostów w Budapeszcie.
38

Klimat świąt mogliśmy poczuć też wewnątrz hali targowej. A sama hala? Idealne miejsce na zakupy :) Niektóre produkty można znaleźć oczywiście taniej w supermarketach, ale umówmy się – one nie mają takiego klimatu. I takiego wyboru! Hala ma trzy poziomy. Na -1 znajdziemy nie tylko supermarket Aldi, ale też stoiska z rybami, owocami morza i kiszonkami. Tak. Węgrzy uwielbiają kiszonki. Spróbowaliśmy kiszonych ogórków i papryki, nadziewanych kiszoną kapustą. I kiszonego malutkiego arbuza. Ale w kwestii kiszenia muszą się jeszcze trochę nauczyć ;) Niemniej polecam jako ciekawostkę.
39

Na parterze jest mnóstwo stoisk z mięsem i wędlinami, z owocami i warzywami… oraz oczywiście z suszoną papryką i pastami: paprykowymi, gulaszowymi, czosnkowymi i cebulowymi. Na antresoli jest trochę punktów gastronomicznych i stoiska z pamiątkami, z których uciekliśmy bardzo szybko.
40

41

42

43

44

45

Jarmarkowy langosz musiał być :)
46

Kręcąc się w okolicy jarmarkowych stoisk napotkaliśmy choinki ubrane w dość ciekawy sposób. Tomaszowi zdecydowanie najbardziej podobała się wersja choinki ubranej w salami, ale ta z serami też była niczego sobie.
47

Widok na nasz ulubiony most łańcuchowy.
48

Wdrapaliśmy się też na wzgórze zamkowe po stronie Budy, z którego podziwialiśmy pięknie oświetlony Peszt. Świetnie widać katedrę, przed którą odbywał się jarmark.
49

Jeden z moich najulubieńszych widoków tego wyjazdu.
50

Ostatniego dnia zostawiliśmy bagaże na pięknym dworcu Nyugati i poszliśmy zwiedzać okolicę. Przespacerowaliśmy się Andrássy útca, czyli jedną z najbardziej reprezentacyjnych alei Budapesztu.

51

52

53

I trafiliśmy do kreolskiej restauracji Soul Food w dzielnicy żydowskiej. Jedzenie mało węgierskie tym razem, ale jakie pyszne! :)

54

55

56

Wieczorem postanowiliśmy sfotografować nasz ulubiony tramwaj, który w niektóre dni przed świętami jeździ obwieszony 20 tysiącami lampek. Jak widać nie jest to jedyny tak przyozdobiony pojazd ;)

57

58

Udało nam się upolować go nad Dunajem.
59

I oczywiście pod parlamentem. Po prawej stronie widać kamienicę, w której nocowaliśmy.
60

  • Przepiękna relacja. Tyle fantastycznych zdjęć!
    Sama chętnie bym się Tam wybrała :)

    • polecam! :) z Warszawy czy Krakowa dojazd Lux Expressem to w czasie promocji ok 30 zł w jedną stronę, w Polskim Busie można upolować jeszcze tańsze bilety :)

  • Ania/Offca

    uwielbiam <3

  • Zu

    Ale piękna relacja! Jeszcze nie byłam w Budapeszcie, ale ciągnie, kolejny powód w tym poście :)

    • polecamy Budapeszt bardzo :) żałujemy, że tak późno go odkryliśmy :)

  • Robert

    Kiedy zaczynają się jarmarki w Budapeszcie???

  • Świetna relacja, piękne zdjęcia. Jutro lecimy na jarmark. Skorzystamy z Twoich wskazówek :)