Werona

Po opuszczeniu jeziora Garda pojechaliśmy do Werony. Był to zdecydowanie jeden z najcieplejszych dni wyjazdu. Termometry w Weronie pokazywały 40 stopni w cieniu! Nie muszę chyba dodawać jak gorąco było na słońcu? Tak więc napięty plan dnia i warunki atmosferyczne sprawiły, że zwiedzanie Werony odbyło się w stylu „na japońskich turystów”. Ekspresowo dobiegliśmy z parkingu, zwiedziliśmy stare miasto, zahaczając o balkon Julii i wróciliśmy do samochodu, cały czas robiąc zdjęcia, żeby wiedzieć gdzie byliśmy ;) Wszystko to w godzinę.
1

Z parkingu na stare miasto był kawałek do przejścia, ale z takimi ładnymi widokami po drodze.
2

Nie spotkaliśmy tłumów, pewnie dlatego, że ludzie woleli pozostawać w okolicy zbiorników wodnych. I najlepiej się z nich nie wynurzać.
3

4

5

6

7

8

Werona jest miastem pięknych balkonów.
9

Jedyne miejsce w którym spotkaliśmy tłum ludzi to dom Julii i jego najsłynniejsza część czyli balkon. Uciekliśmy stamtąd dość szybko, zatrzymując się na chwilę w bramie.
10

Kto lubi film Listy do Julii? Bo ja bardzo :)
11

Ściana w bramie, cała zapisana podpisami zakochanych. Na żywo robi wrażenie. Lubimy miejsca które żyją (tak jak ściana Ściana Johna Lennona w Pradze). My niestety nie mieliśmy odpowiedniego pisaka, więc poradziliśmy sobie w inny sposób.
12

Podpisaliśmy się na plasterku :)
13

Znleźliśmy też chwilkę na obejrzenie stoisk z pamiątkami. Musieliśmy zakupić magnes do naszej kolekcji.
14

15

Niektórzy chlodzili się przy fontannie Madonny werońskiej.
16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

Prosto z Werony ruszyliśmy na zachód, w kierunku jeziora Maggiore, gdzie spędziliśmy kolejną noc. Ale o tym już w kolejnej notce.