wiosenny Budapeszt

Nasz wiosenny Budapeszt wyszedł trochę przypadkiem. Był grudzień i wcale nie planowaliśmy jeszcze tego co będziemy robić na początku marca. Miałam w sumie wstać w końcu od komputera po całym dniu pracy i zjeść obiad. Ale polski bus otworzył trasę Warszawa – Budapeszt. Więc co miałam zrobić? Obiad musiał poczekać ;) Ale dzięki temu pojechaliśmy tam za całe 4zł w dwie strony (za dwie osoby oczywiście). Marzec w końcu nadszedł i tak odległy w czasie wyjazd w końcu doszedł do skutku. Z Warszawy wyjechaliśmy w środę wieczorem, w Budapeszcie byliśmy przed 6 rano. Co można robić w Budapeszcie o 6? Można przyjechać metrem na dworzec Nyugati, popodziwiać go (a jest co, naprawdę!), zostawić bagaż i pójść na kawę do McDonalda ;)

Kiedy na dworze zrobiło się już w miarę jasno i na ulicach pojawili się ludzie wyruszyliśmy na spacer. Zwiedzanie Wzgórza Zamkowego tak rano to był świetny pomysł. Prawie żadnych turystów oprócz japońskiej wycieczki. Tylko wszystkie restauracje i kawiarnie jeszcze zamknięte. ale ratowały nas pyszne drożdżowe bułeczki upieczone dzień wcześniej przez Anię. Będą mi się teraz kojarzyć z tym porankiem w Budapeszcie :)
1

2

3

Kościół na Wzgórzu Zamkowym to oficjalnie Kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii, ale mieszkańcy nazywają go Kościołem Macieja. Król Maciej zarządził w XIX wieku przebudowę południowej wieży i brał w tym kościele ślub. Dwa razy :) Ciekawostką jest to, że wysokość wieży jest równa wysokości węgierskiego parlamentu, czyli 96 metrów co symbolizuje, że władza i religia są równe. Budynki te są też najwyższe w Budapeszcie, ponieważ nic nie może być ponad Kościół i Państwo.

4

5

6

7

8

9

W okolicach południa postanowiliśmy zjeść obiad. Niestety nasza ulubiona knajpa była zamknięta, a my tak bardzo marzyliśmy o langoszach. W końcu udało nam się je znaleźć w małej hali targowej na Hold utca. Były pyszne, cenę również miały bardzo zachęcającą. Byłam tak głodna, że nie wyjątkowo nie zrobiłam im żadnego zdjęcia ;)
10

11

12

Po zameldowaniu się w naszym mieszkaniu z airbnb ruszyliśmy na popołudniowe zwiedzanie. Zjedliśmy nasze ulubione lody w Galarto Rosa i kurtoszkołacza z budki.
13

14

15

Na kolację dotarliśmy do polecanego Frici Papa.
16

Nocny spacer po pięknie oświetlonym Budapeszcie też oczywiście był :)
17

18

19

20

21

22

23

Drugi dzień rozpoczęliśmy od kawy i prawdziwie węgierskiego śniadania z salami i vajkremem (dzięki Agnieszka za podpowiedź, ten jest zdecydowanie najlepszy z tych jakie jedliśmy!).
24

Sposób Tomasza na nieudane instaxy. Mógł się trochę wyżyć artystycznie ;)
25

Pierwszy przystanek to parlament, który w porannym świetle wyglądał jeszcze ładniej.
26

27

28

Na drugie śniadanie oczywiście… langosze w tym samym miejscu co dzień wcześniej.
29

30

31

32

Kolejnym punktem wycieczki była Bazylika św. Stefana i taras widokowy na kopule. Wejście na taras kosztuje 500 forintów, można wybrać wchodzenie schodami lub windę. Skoro już zapłaciliśmy to postanowiliśmy skorzystać z windy i dać odpocząć nogom po prawie trzydziestu kilometrach które przeszliśmy dzień wcześniej.
33

34

35

Tak w ogóle to mam lęk wysokości, a robienie zdjęć jest jedynym sposobem, żebym mogła podziwiać to co mogłabym zobaczyć, gdybym się nie bała. Patrzenie na świat przez wizjer zdecydowanie pomaga mi w opanowaniu lęku. Co nie znaczy, zrezygnuję z chodzenia przytulona do ściany, skoro jestem tak wysoko. Przezorny zawsze ubezpieczony, prawda?
36

37

38

39

40

Lody w Gelarto Rosa, odcinek drugi.
41

Vaci utca, nazwana przez Anię i Wojtka pieszczotliwie Krupówkami. Coś w tym jest ;)
42

Kolejny cel wycieczki, czyli duża hala targowa. Szybkie zakupy i kawa z papierowego kubka na piętrze.
43

Warto wybrać się do hali targowej, bo torebki papryki w proszku są jedną z najlepszych pamiątek. Tak jak butelki wina, ale te można kupić sporo taniej w supermarketach.
44

Mostem Wolności przeszliśmy na drugą stronę Dunaju. Spacer po Budzie zaczęliśmy od wejścia na Górę Gellerta, z której rozpościerał się piękny widok na miasto. Dobrze, że trafiliśmy na taką piękną pogodę.
45

46

47

48

49

50

51

52

53

54

55

56

57

Było 13 stopni!
58

59

Zabudowa Budy różni się od tej w Peszcie. Zawsze spacerując tam mamy wrażenie, że jesteśmy w innym, dużo mniejszym mieście.
60

61

62

Tomasz znalazł na Foursquare taką uroczą kawiarnię, pokazał nam zdjęcie tych młynków i już nie było odwrotu. Przecież musieliśmy tam pójść. Dobrze, że kawę mieli całkiem niezłą ;)
63

64

65

Tymczasem zrobił się wieczór, więc zebraliśmy się i poszliśmy znowu na Wzgórze Zamkowe, tym razem, żeby obejrzeć panoramę Pesztu w nocy. Budynek parlamentu zawsze robi na nas wrażenie.
66

67

68

W sobotę polowa naszej wycieczki wyjechała już z rana, a my postanowiliśmy zwiedzić te miejsca, w których jeszcze nie byliśmy. Zostawiliśmy bagaże na dworcu Nyugati i aleją Andrassy poszliśmy na Plac Bohaterów.
69

Obok placu znajduje się Lasek Miejski z pięknym Zamkiem Vajdahunyad.
70

71

72

73

74

75

76

77

Na tej ulicy, z której wyjeżdża trolejbus mieszkaliśmy przez te kilka dni. Obok naszej kamienicy mieliśmy teatr i operetkę. To, że trolejbusy jeżdżą jak szalone, wiem z własnego doświadczenia. Lublin jest jednym z niewielu polskich miast, gdzie jeszcze można je zobaczyć. Ale mam wrażenie, że te budapesztańskie były jeszcze szybsze. Tak jak schody ruchome, chyba najszybsze jakimi miałam okazję się poruszać. Ich prędkość jest chyba podkręcona ile się tylko dało ;)
78

79

80

Zamarzył nam się obiad w kreolskiej restauracji, którą odkryliśmy podczas grudniowego pobytu.
81

82

Kupiliśmy sobie kartkę, wyjątkowo ładną.
83

Po południu weszliśmy jeszcze raz na Wzgórze Zamkowe i przeszliśmy się promenadą naddunajską.
84

85

86

Okazało się, że nasza ulubiona knajpka jest już otwarta, więc skorzystaliśmy z okazji i zjedliśmy tam kolację. Tomasz wybrał zupę gulaszową, a ja langosza z camembertem i żurawiną.

87

88

Oczywiście do powrotnego busa mieliśmy jeszcze sporo czasu, więc po bagaże wróciliśmy na piechotę, robiąc jeszcze tradycyjne zakupy (moje ukochane batoniki turo rudi i vajkremy) przy stacji metra, a potem już metrem dojechaliśmy na dworzec Kelenfold.

  • Ania/Offca

    Minął prawie miesiąc a mi się wydaje, że to było wczoraj :) Uwielbiamy z Wami podróżować :) Chyba pora planować kolejną wyprawę :D

    • lipiec już niedługo, trzeba się brać za planowanie :D

  • aaaale piękne foty! zazdroszczę :)

  • O nie, ale bym zjadła Langosza! <3 Przepiękne zdjęcia! Nic, tylko jechać.

    • ja też bym znowu zjadła :D dziękuję <3