wybrzeże Ligurii

Nasz nocleg na wybrzeżu Ligurii znajdował się niecałe 20 km od morza, w L’ago. Jak się okazało była to malutka miejscowość na szczycie wzgórza. Mieliśmy do dyspozycji cały dom w cichej i spokojnej okolicy, a z tarasu przepiękny widok na góry.

12a2b

2c

2d

2e

Jedyne miejsce, do którego dało się dojechać samochodem to plac przed kościołem. Reszta uliczek jest po prostu zbyt wąska :)

2f

2g

2h

2i

Od właścicielki domu dostaliśmy namiary na dobre jedzenie w okolicy. Okolica okazała się być kolejnym szczytem wzgórza :) A jedzenie było naprawdę smaczne. Zamówiliśmy też do spróbowania kilka rożnych deserów (zalety podróżowania w sześć osób!), panna cotta jednak pozamiatała.

3

4

A teraz trochę o głównym celu naszej podroży na zachód. Cinque Terre to fragment wybrzeża Ligurii. Po włosku znaczy po prostu Pięć Ziem. Znajduje się tu pięć miejscowości: Monterosso, Vernazza, Corniglia, Manarola i Riomaggiore. Cinque Terre zajmuje pas o długości ok. 15 kilometrów. Jedyna droga prowadząca wzdłuż wybrzeża jest położona w górach, więc jest wąska i kręta. Miejscowości leżą na tyle blisko siebie, że całą trasę można przejść pieszo. O ile nie trafi się na taki upał jak my.
Plan był taki, że porzucamy samochód w Levanto i do Monterosso jedziemy pociągiem. Kupiliśmy nieco droższe bilety do parku narodowego (za 12 euro), które zawierały też 24-godzinną „przejazdówkę” na pociągi między Levanto a La Spezią. Byliśmy dzielni i udało nam się przejść aż do Vernazzy… drugiej z kolei miejscowości. Mój mąż był podwójnie dzielny i doszedł nawet do Corniglii. A reszta wycieczki dojechała pociągiem, który oczywiście się spóźnił (skąd my to znamy, prawda?), więc jak się domyślacie, dotarliśmy w tym samym czasie.
Nie starczyło nam już czasu na dwie ostatnie miejscowości. Baliśmy się po prostu czy nie zamkną nam pizzerii, którą upatrzyliśmy sobie w Levanto.

Monterosso wydaje się najbardziej eleganckie ze wszystkich miejscowości Cinque Terre. Spędziliśmy tam najmniej czasu.
6

7

8

9

10

11

12

15

17

Jak będziemy kiedyś okropnie bogaci to kupimy sobie tam taki domek z basenem (bez krabów!!!). Będziemy tam spędzać czas na zmianę z letnim domkiem w Wenecji (takim z ogródkiem od strony kanału i wodą wlewającą się przez próg ;) ).

18

19

Na tarasach uprawnych rosły winogrona, oliwki i … cytryny. Robią z nich pyszne mrożone koktajle.

20

21

22

23

24

25

26

Vernazza wyglądała z góry trochę jak bajkowe miasteczko.
27

28

29

30a

30b

31

32

33

34

35

36

Na głównej ulicy, pełnej turystów spędziliśmy tylko chwilę i ruszyliśmy na obiad do Il Pirata delle 5 Terre. Te owoce morza!

37

38

39

Corniglia położona jest dość wysoko i zejście na plażę wcale nie jest tak łatwo odnaleźć. Trzeba też pokonać sporo schodów, ale ma to swoją zaletę. Na „plaży” nie ma aż takich tłumów jak w pozostałych miejscowościach. Za to są jaskinie, do których podobno można wpłynąć (sprawdzone przez mojego małżonka), ogromne kamienie i …. kraby. Dużo krabów.

40

41

42

43

44

45

46

47

48

49

50

51

52

53

Cinque Terre jest zdecydowanie jednym z najpiękniejszych i najbardziej fotogenicznych miejsc w jakich miałam okazję być :)

Do Levanto dotarliśmy już w nocy i dość szybko udało nam się znaleźć pizzerię La Picea, którą bardzo chcieliśmy odwiedzić. Na ścianie można było zobaczyć pełno dyplomów i wyróżnień, a za ladą prawdziwy piec opalany drewnem i… starszego Włocha, po którym było widać, że zna się na tym co robi :) Pizzę zamawia się tu zazwyczaj na wynos, więc w lokalu obowiązywuje samoobsługa. Zamawiasz, dostajesz numerek, czekasz i odbierasz. My wybraliśmy Bresaolę i spełniło się moje marzenie o zjedzeniu prawdziwej, dobrej włoskiej pizzy.

54

55

W Levanto zamoczyliśmy jeszcze nogi w morzu i wróciliśmy do L’ago. Trzeba było odpocząć przed podróżą na południe.

56

  • Zachwycające! Uwielbiam u Ciebie umiejętność łapania detali, które pokazują charakter miejsca ;)