zlot foodtrucków

Niedziela zdecydowanie nie była dniem na wychodzenie z domu. Było zimno, a prognozy pogody straszyły deszczem. No ale jak moglibyśmy nie wybrać się na zlot foodtrucków? Przecież podobno nie można ufać ludziom, którzy nie lubią jeść ;)

W pierwszej kolejności zdecydowaliśmy się na pierożki tybetańskie. Jedne z wołowiną, drugie z indykiem i grzybami mun.

1

2

3

4

5

6

Potem przyszedł czas na podpłomyka od Flammaster o wdzięcznej nazwie pleśniak, z suszonymi pomidorami, serem pleśniowym, mango, orzechami ziemnymi i rukolą. Połączenie smaków zdecydowanie do powtórzenia.

7

8

9

Francuskie naleśniki w wersji wytrawnej od Francuskiej Roboty.. Zdecydowaliśmy się na Zabójcze Wnętrze, wersję z camembertem, kremowym serkiem, konfiturą z cebuli na czerwonym winie, z dodatkiem świeżej gruszki i rukoli a także na Uderzenie Mango z kurczakiem marynowanym w mango z chilli (bardzo soczystym! zawsze boję się, że trafię na suchy drób), melonem, ogórkiem, mozarellą i roszponką. Ten drugi to nasz osobisty hit tego zlotu foodtrucków, ale oba były bardzo dobre. Urzekły nas też papierowe rożki, w które zostały zapakowane naleśniki, perforowane co kilka centymetrów co niezwykle ułatwiało nam jedzenie.

10

11

12

13

14

15

I Pan Baton, którego zostawiliśmy sobie na koniec. Zdecydowaliśmy się na smażonego marsa i milky waya. Mi smakowało bardzo. Można było spróbować też lemoniady molekularnej, ale było nam juz tak zimno, że sobie odmówiliśmy ;) Tym bardziej, że ostatnio mieliśmy okazję spróbować takiej na Restaurant Weeku.
16

17

18

19

I nasze batony :)
20